Celeste

Recenzja Celeste

„Od twórców Towerfall gra o wspinaniu się na górę” – tak zaczyna się trailer Celeste na konsolę Nintendo Switch. Jest to skromne podsumowanie, które świadczy o pewności i wierze w wykonaną przez siebie grę. W ten sam sposób możemy uprościć także inne gry. Na przykład w Mario i Zeldzie głównym celem jest ratowanie księżniczki. Jednak kto posiada i gra w te tytuły dobrze wie, że nie przechodzi się przez nie tak łatwo. Duże grupy ludzi poświęcały wiele lat swojego życia w pracy nad stworzeniem i udoskonalaniem rozgrywki, która zadowoli graczy. Choć nad Celeste zdecydowanie mniej ludzi pracowało to mój szacunek do tej gry jest równy Odyssey i Breath of the Wild.

Pierwszy raz widziałem Celeste podczas prezentacji direct-mini w styczniu i mimo tego, że oglądałem wszystko co Nintendo miało do zaoferowania, to o dziwo tak małe wrażenie zrobił na mnie trailer, że mało ją zapamiętałem. Przyznaję jednak, że żeby móc ocenić tę grę, to trzeba zdecydowanie w nią zagrać, a nie obejrzeć. Po przeczytaniu wielu dobrych opinii- tak i też zrobiłem.

Grupa Matt Makes Games stworzyła sympatyczną platformówkę, która zaskakuje swoimi genialnie zaprojektowanymi poziomami. Każdy level w sposób kreatywny i różnorodny wykorzystuje główne mechaniki naszej postaci, czyli dodatkowe pchnięcie w powietrzu i wspinanie się po ścianie z kończącą się wytrzymałością, tak jak w nowej Zeldzie „Breath of the Wild”. Gra posiada krótką fabułę, jednak schodzi ona na drugi plan. Gramy jako młoda dziewczyna o imieniu Madeline, która próbuje wspiąć się na tytułową górę Celeste. Góra ta pozwala wspinającemu ujrzeć ukrytą w swojej podświadomości postać, która reprezentuje wszystkie nasze niezaakceptowane wady. Zaakceptowanie swoich wad jest trudne dla naszej postaci, gdyż cierpi ona na depresję i ataki paniki, dzięki czemu Madeline wydaje nam się być bardziej realna. Na swojej drodze do szczytu spotykamy kilka innych postaci, od których możemy się czegoś nauczyć.

Gra dzieli się na levele, które pojedynczo przechodzi się przez około 30-60 min. Zakończenie przygód Madeline możemy ujrzeć już po około 8-10 godzinach zależnie od tego jak sprawnie nam pójdzie i ile pobocznych znajdziek wyszukamy. Tym sposobem w Celeste można znaleźć 175 truskawek oraz na każdym poziomie dobrze schowaną taśmę audio i serce. Truskawki odblokowują inne zakończenie gry, które jest tylko trochę lepsze, ale za to każda odnaleziona taśma odblokowuje trudniejszą wersję levela, którego się przechodziło. Przy tych levelach bawiłem się najlepiej z całej gry, dlatego moim zdaniem warto je szukać. Serca w porównaniu do innych znajdziek ukryte są najlepiej i samemu znalazłem ich tylko kilka (resztę dzięki poradnikowi). Polecam takie szukanie graczom lubiącym wyzwania, gdyż są one potrzebne do odblokowania najtrudniejszych ostatnich poziomów w całej grze.

Podstawowe przejście całej gry nie jest trudne i się nie nudzi, ponieważ twórcy postarali się urozmaicać rozgrywkę. Kiedy zginiemy to muzyka się nie przerywa i od razu po sekundzie kontynuujemy grę. Dzięki prostej i przejrzystej grafice wiemy, gdzie popełniliśmy błąd.

Na pierwszy rzut oka Celeste z swoją grafiką nie odróżnia się od masy innych „pixelowych” indyków. Jednak w momencie, kiedy zagrałem i ujrzałem nowe otoczenia, jakie ta gra oferuje, byłem pod wielkim wrażeniem. Każdy level różni się od poprzedniego i oferuje przyjemny dla oka zestaw kolorów. Dodatkowo soundtrack idealnie wpasowuje się w klimat gry i zostanie w mojej pamięci na długo od jej ukończenia. Na szczególną pochwałę zasługują zremixowane soundtracki, które usłyszeć można w dodatkowych levelach.

Bardzo ciężko jest mi znaleźć wady w tej grze. Gracze, którzy koniecznie chcą ukończyć 100%, a nie są najlepsi w platformówkach mogą się zmęczyć poziomem trudności. Po kilku ostatnich levelach, przy których czułem się czasem jak masochista kochający walenie głową o ścianę, dały mi ogromną satysfakcję i dumę po ukończeniu tak wspaniałej gry.

Podsumowując: Celeste dla fanów 2D platformówek to must-have. Ukończenie wszystkich leveli zajęło mi około 30 godzin. Przy każdej godzinie bawiłem się znakomicie, nie ważne czy w trybie normalnym czy handheldowym. Z niecierpliwością będę oczekiwać następnej gry od zespołu Matt Makes Games.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *